|
|
WSPÓŁCZESNY
najpierw nazywał się KAMERALNY i powstał tuż po wojnie w Łodzi.
Kiedy
wszystkie teatry w 1949 upaństwowiono, zespół został przeniesiony do
Warszawy i od tamtego czasu zamieszkuje wciąż Mokotowską 13 już jako
Współczesny. Choć założyła go czwórka artystów i w takim zestawie jakiś
czas nim rządziła, kojarzony był przede wszystkim z nazwiskiem Erwina
Axera, jednego z największych twórców powojennego teatru. Pomysł na
Współczesny był taki, by nie dać się intelektualnie oderwać od Zachodu,
kiedy nastąpiło polityczne przyłączenie do Wschodu. Oznaczało to zwrócenie
się przede wszystkim do literatury i kultury europejskiej, możliwie
współczesnej, co skądinąd usprawiedliwiała nazwa teatru.
Ale szło też o
coś więcej: żeby nie pozwolić się zrusyfikować wewnętrznie, poddać
umysłowemu prostactwu. To publiczność nie tylko warszawska szybko
zrozumiała i dziesiątki lat do Współczesnego chodzili ludzie, którzy
starali się nie zapominać, że stać ich na więcej niż zgoda na pospolitość
życia w szarym socjalizmie. Przez wiele lat był to teatr w najlepszym
sensie snobistyczny. Wystawiał świetne sztuki literackie w doskonałej
reżyserii i najlepszych możliwie obsadach. Tu się nie przepuszczało
tekstów przez wyżymaczki reżyserskich fanaberii i nie stawiało na głowie
tego, co wolało stać na nogach. Profesjonalne rzemiosło, mądra literatura
- w czasach zgrzebnej bylejakości to było budowanie wysp duchowego oporu.
Wiele premier przeszło do Historii Wielkiego Teatru. Polska prapremiera "Czekając na Godota" Becketta (1957), "Kariera Artura Ui" Brechta (1962 - z genialnym Tadeuszem Łomnickim), "Tango" Mrożka (1965 i 1997), "Mistrz i
Małgorzata" wg Bułhakowa (1987) - to tylko fragmenty znacznie większej
całości.
Od 1981 Współczesnym kieruje Maciej Englert, kontynuując i
poszerzając linię programową Axera. To było najbardziej burzliwe
dwudziestolecie w dziejach i tej sceny, i całej powojennej Polski.
"Solidarność", stan wojenny, potem wolność i zmiana ustroju przetoczyły
się przez kraj jak tornado, wywracając zasady, mieszając pojęcia,
zmieniając reguły życia społecznej wspólnoty. Przez te burze Współczesny
przeszedł z okaleczeniami, jak wszyscy, ale jako jeden z niewielu nie
musiał niczego odwoływać, za nic przepraszać, od niczego się odcinać. Dziś
nie jest już w stanie pełnić takiej roli, jak niegdyś - pomostu między
nami a światem. Wszystko już wolno, świat stoi otworem, można wybierać.
Ale przecież parę rzeczy się nie starzeje: inteligencja, podobnie
profesjonalizm i dobra intuicja. Współczesny ma nadal gwiazdy aktorskie,
choć nie żyją już jego dawni wielcy - Łomnicki, Mrozowska, Mikołajska,
Fijewski, Wołłejko, Ludwiżanka, Gordon-Górecka, Czechowicz. Ale nadal
pracują tu Maja Komorowska, Marta Lipińska, Krzysztof
Kowalewski, Janusz Michałowski.
Nadal powstają spektakle, na które, jak niegdyś, trudno się dostać. A jest
to jeden z niewielu teatrów w Polsce, który nie ma organizacji widowni,
tylko zwykłą kasę biletową. Gra się tu wielką klasykę i najnowsze
aktualności, od społecznych dramatów po najśmieszniejsze farsy. Kto chce
na dwie godziny oddać swój codzienny życiowy stres do szatni i pooddychać
innym, lepiej uporządkowanym powietrzem, niech wejdzie na Mokotowską
13.
Tadeusz Nyczek
Repertuar poprzednich miesięcy:
|
|