Lato
Roman Szydłowski, Życie Literackie nr 19, 20.06.1982

Warszawski Teatr Współczesny wraca do swej dobrej tradycji. Jedną z jego najpoważniejszych zasług było prezentowanie nowych sztuk dramaturgii światowej w kilka miesięcy po prapremierach tych utworów. Angielska prapremiera nowej sztuki Edwarda Bonda "Lato" odbyła się w styczniu na scenie londyńskiego Teatru Narodowego w reżyserii autora. Polska prapremiera [...] - w maju. [...] Sytuacja wyjściowa bardzo konwencjonalna. Oto do nadmorskiej miejscowości w kraju socjalistycznym na południu Europy (chyba w Jugosławii) przyjeżdża z Londynu na wakacje elegancka pani z córką. Nie zamieszka w hotelu, zbudowanym niedawno, lecz w pięknym starym domu z tarasem, skąd roztacza się wspaniały widok na morze i nadbrzeżne wyspy. Nie jest tu po raz pierwszy, przyjeżdżała , jak widać, nieraz w przeszłości, łączą ją niezbyt jasne dla widzów, ale ewidentne więzy z panią domu i jej synem, miejscowym lekarzem, zakochanym w jej córce. Powoli odsłania autor kartę po karcie z życia dwóch bohaterek dramatu. Wyrasta z tego okrutna opowieść o losach ludzkich przed wojną, w czasie wojny i po niej, tragedia o wielkiej sile wyrazu.[...] Powodzenie "Lata" zależy przede wszystkim od obsady dwóch głównych ról. Maciej Englert znalazł w Teatrze Współczesnym idealne odtwórczynie. Niezwykłą niespodziankę sprawia miłośnikom swego wielkiego talentu Zofia Mrozowska w roli Marty. Jest zupełnie inna niż w większości ról, jakie grała w przeszłości: twarda, oschła, pryncypialna, chwilami nawet brutalna. Jest w niej niezwykła siła i prawość człowieka, walczącego o słuszną sprawę, ale jest także nienawiść, zmuszająca do zastanowienia nad wartością moralną jej postawy. Mrozowska nie ukrywa złożonego charakteru psychiki Marty, potrafi bez sentymentalizmu pokazać tragedię umierającego w pełni świadomości człowieka, lecz także krytycznie przedstawić jej wady, chwilami nawet delikatnie je wyśmiać. Ujawnia się tu w pełni talent charakterystyczny aktorki, tak długo kryjący się pod powłoką romantycznego głosu, ruchu i gestu. To wielka kreacja, godna odnotowania w kronikach teatralnych. Znakomitą partnerkę znajduje Zofia Mrozowska w osobie Antoniny Gordon-Góreckiej, która tak rzadko, niestety oglądaliśmy ostatnio na scenie. Jej Ksenia jest starym dzieckiem, rozpuszczonym przez los i życie. Zawsze dobrze się jej wiodło, nie jest więc w stanie zrozumieć ani nienawiści, ani cierpienia Marty. Jest egoistką, egocentryczką, lecz i ona nie jest wcale tak prostym człowiekiem, jakby się to na pozór wydawało. Antonina Gordon-Górecka potrafi wygrać całą gamę odruchów psychicznych Kseni. Są wśród nich także odruchy pozytywne, nie można Kseni jednoznacznie potępić. Sympatie autora są bez wątpienia po stronie Marty, lecz Antonina Gordon-Górecka daje swej Kseni tyle naturalnego wdzięku, że i ta postać okazuje się bogata, pełna sprzeczności, a więc prawdziwa. A jak pysznie prowadzą obie panie dialog! Kultura słowa była zawsze siłą teatru Axerowskiego. Ujawnia się ona w pełni w tym przedstawieniu. Każda replika jest nie tylko krystalicznie czysta, jasna, wypełniona psychologiczną treścią, lecz także nasycona uczuciami. Nie ma tu ani jednego pustego miejsca, a ostatnia pożegnalna rozmowa Marty z Ksenią pozostaje na długo w pamięci.[...] Zmiana warty w Teatrze Współczesnym odbywa się w biegu. Nie jest to proces łatwy. Po tylu latach teatr przeszedł spod władzy Erwina Axera pod kierownictwo Macieja Englerta. Przemiana, nieunikniona, będzie wymagała zapewne czasu. Lecz już dziś można powiedzieć, że Maciej Englert ma ambicję, by nie znaleźć się w niewoli przeszłości, lecz rozwijać to, co było cenne w dawnej tradycji Teatru Współczesnego i dodać do niej nowe wartości. Pragnie wnieść je zarówno w doborze repertuaru, jak i w pracy reżyserskiej, pełnej zrozumienia dla słowa i dobrej literatury, lecz także dla muzyki, ruchu, gestu. Dał tego dowody już w kilku przedstawieniach, poczynając od "Największej świętości" Iona Druce, poprzez "Kurkę wodną" Witkacego, po "Lato" Bonda.

Stat 4 u